Scena Folkowa niech rośnie

Rozmowa z Jerzym Owsiakiem, WOŚP/Przystanek Woodstock
Kamil Piotr Piotrowski, 30 lipca 2010
Jerzy Owsiak
Fot. Łukasz Widziszowski
Jerzy Owsiak, dziennikarz, podróżnik, miłośnik muzyki, założyciel Fundacji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy i dyrektor festiwalu "Przystanek Woodstock". Marzyciel, który wprowadza marzenia w życie.

Jak rodziła się scena folkowa na Przystanku Woodstock?

Początki sceny folkowej miały miejsce jeszcze w Żarach. Podczas jednej z edycji zorganizowaliśmy małą scenę, na której przed rozpoczęciem koncertów na scenie głównej mogli sobie ludzie pośpiewać. Była to taka scena otwarta. Szybko okazało się, że oprócz amatorów pojawiają się na niej także zespoły bardziej już znane, głównie z nurtu poetyckiego, folkowego, poza rockowego. Spodobało nam się to, bo nie chcieliśmy mieć dwóch scen rockowych, więc kontynuowaliśmy tą akcję na kolejnych Przystankach. Zainteresowanie było tak duże, że trzeba było zbudować profesjonalną scenę. Urosło to do takich rozmiarów, że do Kostrzyna przyjechała już dobrze zroganizowana Scena Folkowa.

Kto opiekuje się tą Sceną, jak dobieracie wykonawców?

Od samego początku Sceną Folkową zajmuje się zespół Carrantuohill z Bogdanem Witą na czele. Dobierają zespoły, układają program. Gdyby nie oni, ich ogrom pracy jaki wkładają w to za kompletną darmochę, ta scena by tak nie wyglądała (Emeryt, Bogdan, chłopaki wielkie dzięki). Co do doboru zespołów zostawiliśmy Bogdanowi i ekipie wolną rękę, choć oczywiście Fundacja też podsuwa im propozycje, jeśli coś nas zainteresuje.

Ile w tym roku zgłosiło się zespołów i jak wygląda cała procedura naboru?

W tym roku wybieraliśmy z kilkudziesięciu zespołów. Z roku na rok ta liczba rośnie dlatego po raz pierwszy, podczas tegorocznego, XVI Przystanku Woodstock, Scena Folkowa trwać będzie aż 3 dni. Procedura jest prosta. Zespół wysyła do nas swoją ofertę, albo my go zapraszamy, jeśli gdzieś kogoś usłyszymy lub ktoś nam kogoś poleci. Na przykład ukraińską Atmasferę spotkaliśmy na ulicy i zaprosiliśmy do nas, bo nam się spodobali.

Patrząc na program widać, że nie trzymacie się ściśle nurtu folkowego…

Staramy się pokazywać zarówno muzykę folkową, jak i tą okołofolkową. Nie patrzymy na style. Od samego początku Przystanku naszą ideą jest pokazywanie różnorodności w muzyce. Namawiamy ludzi na otwartość, na słuchanie różnej muzyki, zarówno na scenie rockowej jak i folkowej. Muzyka jest przecież tak bogata, w samym folku jest tyle różnych inspiracji, że nie należy się zamykać na jakiś wąski gatunek. Dlatego pojawiają się u nas zespoły takie jak Trebunie Tutki & Twinkle Brothers czy Kochankowie Gwiezdnych Przestrzeni (laureaci "Złotego Bączka 2009"). W tym roku na Scenie Folkowej pojawi się ciekawy projekt Witka Łukaszewskiego, trudno powiedzieć, że to folk. Jest też miejsce dla poezji śpiewanej, będzie Jacek Kleyf i Orkiestra na Zdrowie, Piotr Bukartyk i Wolna Grupa Bukowina, która występowała już na głównej scenie i została przez publikę fantastycznie przyjęta. Jednego dnia usłyszycie Faso Djigui z Burkina Faso, innego Jorgosa Skoliasa z nowym programem. Słowem, będzie się działo.

Ma pan w ogóle czas na śledzenie Sceny Folkowej podczas samego festiwalu?

Niestety nie mam. Wpadam na chwilę i zaraz biegnę gdzieś dalej. Dopiero podczas montowania materiałów filmowych mam okazję posłuchać tego, co działo się na festiwalu. Z każdej edycji mamy DVD. Tylko rok temu nie kręciliśmy Sceny Folkowej i bardzo żałujemy. Dlatego m.in. w tym roku, przenieśliśmy scenę w nowe miejsce, na wzgórza koło Akademii Sztuk Przepięknych, tam mamy full profesjonalne studio HD i tym razem nic nam już nie umknie.

Scena Folkowa Przystanku Woodstok rośnie z roku na rok, nie boicie się, że będzie wkrótce konkurencją dla sceny głównej?

Nie mamy takich obaw. Bardzo się cieszymy, że tak się to rozwija. Sami staramy się nie nazywać już tej sceny "małą sceną". Cieszy nas to, że przyjeżdżają tu ludzie, którzy deklarują, że nie chodzą na koncerty sceny rockowej. Muzyka folkowa stale się rozwija, jest bogata, różnorodna, a media w ogóle jej nie zauważają. My chcemy ją promować, walczymy o to, by ją pokazać szerszej publiczności, bo warto.

Dlaczego warto przyjechać do Kostrzyna nad Odrą, na XVI Przystanek Woodstock?

Bo to największy, najbezpieczniejszy i najfajniejszy festiwal w Polsce. Profesjonalnie zorganizowany, zabezpieczony i całkowicie za darmo. Zapraszam serdecznie.

Wiem, że jest pan zajęty, bo festiwal już za chwilę, dlatego bardzo dziękuję za tą chwilę rozmowy i życzę udanego festiwalu.

Newsletter

Zapisz się na cotygodniowy newsletter folkowy
Pokaż menu