Wirowali dla WOŚP

Potańcówka Trzech Kultur
Witt Wilczyński, 12 stycznia 2011
Potańcówka Trzech Kultur
Fot. Jarosław Żeliński
Tegoroczny WOŚP nie obfitował w aż tak wiele folkowych wydarzeń jak w latach ubiegłych. Niemniej warszawska, na wskroś folkowa "Potańcówka Trzech Kultur" była doskonałym przykładem na to, że jak się chce to można.

Tego dnia ważną częścią programu "Potańcówki Trzech Kultur" była kwesta na WOŚP, w tym także licytacje płyt i pamiątek związanych z folkiem. Przybyłem jednak przede wszystkim dla muzyki i samej imprezy, a ta przypominała stare, dobre czasy początków, przeszłej już do historii, "Muzyki w Muzeum". Tańce polskie, irlandzkie i bretońskie przyciągnęły całkiem sporą publiczność mimo wyjazdowych Trzech Króli i niespecjalnie udanej pogody. Nie było bariery między muzykami a publicznością.

Na początek zabrzmiała nuta polska za sprawą Janusza Prusinowskiego i jego Trio oraz nowopowstałej, na gruzach Dautenis, grupy Stela. Następnie celtyckie brzmienia we współcześniejszym nieco, ale jak najbardziej tanecznym wydaniu grała nowa, choć złożona z folkowych wyjadaczy, w tym naszej redakcyjnej koleżanki Eweliny Grygier, formacja 4 Non Brets. Nie da się tu opisywać kawałka po kawałku, po prostu była to neo-ludowa (prawie w centrum wielkiego miasta) potańcówka do muzyki na żywo, zagranej od serca. I to była największa siła tej zabawy, że i ci, którzy przyszli wiedzieli po co, i ci którzy grali wiedzieli dla kogo. Większość ludzi znała się z innych tego typu zabaw, z koncertów folkowych lub z internetu. Była to doskonała okazja do odejścia na chwilę od monitora i spotkania się w "realu".

Tego wieczoru powróciła też, po prawie dwóch latach niebytu, warszawska grupa Rimead. Zagrali tak, jakby tej przerwy w działalności w ogóle nie było. Na koniec zabrzmiał nowy projekt muzyków grupy Shannon nazwany po prostu "Shannon Unplugged". Jak sama nazwa wskazuje jest to powrót do akustycznego grania i to nie tylko kawałków własnych ale także aranżacji tych, które Shannoni lubią prywatnie. Co ciekawe muzycy Shannon Unplugged sformowali się w grudniu 2010 a już zdążyli zagrać ponad 10 koncertów w całej Polsce.

"Potańcówka Trzech Kultur" była czymś zdecydowanie odświeżającym, imprezą co prawda niszową -ale zorganizowaną w idealnym momencie żeby wyjść z folkiem do ludzi, niekoniecznie na co dzień z nim związanych. WOŚP przyciąga tłumy a frekwencja w MCKiS tego dnia była naprawdę wysoce zadowalająca, podobnie jak ilość osób wirujących na parkiecie do folkowych rytmów. Bardzo dobre było też zestawienie kapel z pozornie różnych bajek ale grających w tym samym celu - tradycyjnie i do tańca. Do zabawy. To nie był koncert ze ściśle określoną liczbą zagranych utworów, wymuszonym, programowym bisem czy podziałem na publiczność na krzesełkach i zespół na scenie. To była zabawa wzorowana na tym co było kiedyś - z tą różnicą, że w wielkim mieście i z szerszym repertuarem. Idealne proporcje między tradycją a współczesnością. Dobrze się też stało, że zabawa miała miejsce w nieźle usytuowanym miejscu z dobrą akustyką a nie post-magazynie w post-industrialnej części miasta.

"Potańcówka Trzech Kultur", 08.01.2011, MCKiS, Warszawa

Newsletter

Zapisz się na cotygodniowy newsletter folkowy
Pokaż menu