Żyję w stylu hip hop

Rozmowa z Radoslavem Bangą, twórcą Gipsy.cz
Marcin Piosik, 28 września 2010
Radoslav Banga
Fot. PRESS
Radoslav Banga jest Romem mieszkającym w Czechach. Założył zespół Gipsy.cz, który uznano za jeden z największych talentów czeskiej sceny muzycznej ostatniego dziesięciolecia. Mieszają muzykę cygańską, funky, rap, etno i pop.

Zacząłeś od hip hopu, a nie muzyki powiedzmy folkowej. Kiedy pojawiła się myśl, aby pomieszać te style?

Właściwie nie wiem. Robiłem hip hop już od dziesięciu lat i myślę, że zacząłem się tym nudzić, ponieważ to były ciągle tylko loopy, bity robione na jazzie, bluesie. Pewnego dnia pojawiła się taka myśl, że zrobię swój solowy album, co mi się udało. Płyta ukazała się w 2002 roku, to był tak naprawdę pierwszy krążek, na którym pojawiła się kombinacja tradycyjnej muzyki cygańskiej i hip hopu. Szczerze mówiąc naprawdę nie wiem jak to się stało, po prostu, pewnego dnia budzisz się i już to masz!

Czy nadal piszesz rymy i tworzysz nowy materiał, czy jednak Gipsy.cz to teraz Twój główny projekt i nie myślisz o niczym innym?

Muzyka hip hop dla mnie, jako Cygana żyjącego w Czechach, na wschodzie Europy, miała duże znaczenie gdy byłem nastolatkiem, ponieważ patrzenie nastolatka, perspektywy są zupełnie inne niż dojrzałego gościa.
Gdy miałem jakieś 22 lata, zacząłem sobie uświadamiać, że robię się starszy, ale ekipa z tamtej sceny to ciągle nastoletnie chłopaki. Pewnego dnia zdajesz sobie, że musisz płacić czynsz, zająć się żoną, znaleźć pracę, zaczynasz więc myśleć w innych kategoriach, to pewien rodzaj odpowiedzialności, która pojawia się w Twoim życiu.
W ogóle, czym tak naprawdę jest hip hop? Dla mnie hip hop, jak ja to rozumiem, to nie styl w muzyce. Myślę, że to jest kultura, to jest sposób w jaki żyjesz. Staram się żyć w stylu hip hop, ale prawdziwy hip hop dla takiego gościa jak ja to płacenie rachunków, branie odpowiedzialności za swoje czyny, to właśnie dla mnie oznacza prawdziwy hip hop.
A zatem, nie ma znaczenia czy robisz rymy, czy cokolwiek, hip hop powinien zostać w Tobie. Popatrz na mnie, ubieram się w tym stylu, ponieważ żyję w stylu hip hop. Nie muszę robić hip hopu, ponieważ w momencie gdy mówisz, że robisz hip hop, prawdopodobnie w ogóle go nie rozumiesz. Nie interesuje mnie co piszesz. Wiesz co uważam za ważne? Bądź autentyczny, pozostań prawdziwy, to jest właśnie dla mnie hip hop.

Powinniśmy więc rozumieć, że przejście od czystych rymów do rzeczy, które robisz w Gipsy.cz to taki proces?

To jest jak ewolucja. Teraz z Gipsy.cz jestem tym, kim jestem, Cyganem. To fakt, nie jestem kolesiem z MTV, nie mam broni, nigdy nie strzelałem, nie potrzebuję tego. Żyjemy w Europie, tutaj życie wygląda inaczej. Być Cyganem w czeskim gettcie... to jest hip hop, to fakt. „Roma music, Roma feeling", to jest prawdziwe. Widzę wielu białych raperów starających się upodobnić do czarnych. Przecież nigdy nie będziemy czarni!

Rzeczą, która wyróżnia Wasz skład od innych jest granie na żywych instrumentach. Jak pracujecie nad kompozycjami, co jest pierwsze - ten cygański składnik, czy rymy, słowa?

Dobre pytanie, chyba jesteś pierwszy, który kiedykolwiek mnie o to zapytał. To jest całkiem ciekawe, to zawsze jest bardzo trudne, ponieważ kombinacja, którą Gipsy.cz stara się robić jest jakby przyrządzaniem potrawy – dajesz sól, pieprz, dokładasz jeszcze inne rzeczy, a potem smakujesz, starasz się powtórzyć ten smak, ale było to przecież dziełem chwili i nigdy dokładnie tego nie powtórzysz.
Jeśli rozumiesz, nie interesuje mnie co przyjdzie pierwsze. To co mogę powiedzieć, to fakt, że jestem autorem wszystkich kawałków. Czasami tekst naprowadza nas na dźwięki, czasem powstaje muzyka, która doprowadza mnie do tekstu, a czasem nie ma nic, jest tylko bit. Następnie jest bardzo ważny moment, gdy reszta zespołu zapoznaje się z tym, co przygotowałem i dokłada tego prawdziwego, cygańskiego ducha.
Wiesz, również jestem muzykiem, ale Petr i Jan Surma to prawdziwi cygańscy muzycy, więc jeśli ja gram na przykład jazz czy funk, oni grają to w sposób, w jaki to rozumieją, czyli po cygańsku. Mogę więc powiedzieć, że początek komponowania nie jest ważny, to może być melodia, tekst czy sytuacja, jakiś problem w życiu, o którym piszesz, ale chwilą, gdy robi się z tego materiał Gipsy.cz, jest moment, gdy zbiera się w studiu  czterech gości i zaczynają grać razem.

Ale praca w ten sposób może prowadzić do konfliktów. To przecież dialog między tradycją, a czymś zupełnie nowym, nowoczesnym.

Szczerze mówiąc to nie jest nasz główny problem. Dla mnie największym problemem, jaki ma ta kapela, stanowią ludzie, którzy spłycają to co grasz. Chciałbym być bardziej progresywny, ale oczywiście ludzie chcą słyszeć znany rytm np. czardasza, ponieważ chcą potańczyć, a niekoniecznie słuchać, chcą cygańskiej muzyki. To jest trudna sytuacja, ponieważ nie jesteśmy typową cygańską kapelą, robimy cygański hip hop, to coś zupełnie innego.
Kiedy więc rozmawiamy w zespole, zawsze ustalamy poziomy, jak dużo hip hopu, jak dużo cygańskiej muzyki, ponieważ za dużo cygańskich dźwięków zupełnie zmieni nasz charakter, ale za dużo hip hopu oddali Ciebie od głównej idei...

W 2006 roku zdobyliście nagrodę "Angel" za debiut roku. Czy w tej chwili jesteście traktowani w Czechach jako uznana, szanowana kapela, czy jednak ludzie traktują Was nadal jako coś egzotycznego, ekscentrycznego, poza główną sceną?

Znowu ciężko powiedzieć, Czesi są bardzo specyficzni. Przed Gipsy.cz nie było szans na odniesienie sukcesu dla Cyganów, bycia w telewizji, bycia granym w radiu. Po tym jak powstało Gipsy.cz zauważamy, że sporo się zmieniło, ale nie tak szybko. Uważam, że u Czechów jest jeszcze sporo pozostałości z komunizmu, to jest w ich zwyczajach, zachowaniu. Czesi są wspaniali, lubię Czechów, mają wiele pozytywnych cech, ale myślę, że oni nadal trochę się nas obawiają, myślę, że jest jeszcze sporo uprzedzeń w społeczeństwie.
Tak jesteśmy szanowaną kapelą, ludzie przychodzą na koncerty, klaszczą, doceniają nas, gramy na festiwalach i to działa, ale czasem czujesz na scenie, że gdzieś bardzo głęboko, rasizm jeszcze zupełnie nie znikł. Myślę, że to pewien strach i to może jeszcze potrwać ze 30-50 lat.

Jak wygląda reakcja ze strony Waszej społeczności - Romów, jak oni reagują na muzykę, którą gracie?

Wiele osób szanuje nas, bo czują, że wchodzimy w nowe sytuacje w czeskiej muzyce. Z drugiej strony wielu Romów uważa, że nie jesteśmy "swoi", bo gramy dla "Gadja" – dla białych ludzi. Jest więc z tym różnie.

Słyszałem, że jednym z Waszych fanów jest Goran Bregović. Czy macie zamiar kiedyś współpracować?

Kto wie. Szczerze mówiąc myśleliśmy o tym, ale na razie nie było żadnej propozycji, ale czekamy, może kiedyś... Kilka razy pracowałem z Bobanem Markovićem i było wspaniale, mam więc nadzieję, że dojdzie również do współpracy z Goranem Bregovićem, ale może później, gdy już osiągniemy jakąś pozycję.

Widziałem Waszą stronę, na której jest informacja, że pracujecie nad nową płytą. Jaka ona będzie?

To oczywiście tajemnica, ale mogę powiedzieć to, że album będzie zawierał to, co uwielbiam, czyli breakbeat. To będzie nowy poziom naszego brzmienia. Myślę, że ludziom się to spodoba, bo będzie to naprawdę szybki materiał, bardzo taneczny i bardzo bliski uniwersalnej publice. Album "Reprezent" był dość specyficzny, bardzo hip hopowy, a następna płyta będzie bardziej taneczna.

Kiedy możemy spodziewać się tego albumu?

Myślę, że płyta pojawi się wtedy, gdy powiem sobie – tak, jestem zadowolony, czas to wydać. Uważam, że płyta wymaga jeszcze pracy, dużo pracy, myślę, że będzie to przyszły rok, wiosną.

Newsletter

Zapisz się na cotygodniowy newsletter folkowy
Pokaż menu